Zaufany pracodawca - 10 lat na rynku
58 728 29 49
Zgłoś się Teraz

Sama prawda – szczery wywiad z naszym Opiekunem o pracy w opiece

Dzień dobry, Panie Wiesławie (imię zmienione).

Dzień dobry.

Czy zgodzi się Pan odpowiedzieć mi na parę pytań?

Oczywiście.

Poproszę na sam początek, żeby mi Pan powiedział tak właściwie, dlaczego zdecydował się Pan wyjeżdżać jako opiekun do Niemiec.

Jeśli mam mówić szczerze, to dla pieniędzy.

Czy było za tym coś więcej?

Straciłem poprzednią pracę, a to wydawało się być pracą, w której nie potrzeba jakichś wielkich kwalifikacji, szukali wszędzie ludzi, to skorzystałem.

A czy wyjeżdżał Pan wcześniej do Niemiec do pracy?

W zasadzie tak, ale nie bardzo było to związane z czymkolwiek… związanego z opieką.

A co pan robił?

Naprawiałem samochody. Niemieckie.

Niemieckie samochody… A dlaczego właściwie w Niemczech? Dlaczego niemieckie samochody? Dlaczego Niemcy?

W Niemczech zarabia się… więcej. A zależało mi na pieniądzach.

Czy chce pan powiedzieć, że w Polsce nie było pracy, która odpowiadałaby zarobkowo Pana oczekiwaniom?

Hm. Tak właśnie chcę powiedzieć. Nie miałem w zasadzie żadnych innych kwalifikacji, więc tak.

I, dobrze, wróćmy może do tematu opieki. Mówił pan, że to był przypadek, że wyjechał pan akurat jako opiekun.

Tak. To był zupełny przypadek.

Poproszę opowiedzieć mi o tym coś więcej. Jak to się stało, że znalazł Pan w ogóle jakąkolwiek ofertę.

Szczerze mówiąc, hm, nie szukałem jak Pani się pewnie domyśla, pracy konkretnie w opiece… Przeglądałem ogłoszenia o pracę w gazecie. Zobaczyłem, znalazłem ogłoszenie. Na początku raczej średnio chętnie, opieka kojarzyła mi się z tym, z czym się może kojarzyć, podmywaniem, podcieraniem, nie wiadomo czym tam jeszcze, ale szczerze mówiąc po pierwsze nie było nic innego, a też to co proponowano – jeśli chodzi o zarobki – no, odpowiadało mi.

Jak wyglądał Pana pierwszy wyjazd na zlecenie?

Hm. Było to jakiś czas temu. Pierwszy wyjazd… Pamiętam tylko fragmenty tak na dobrą sprawę, bo, hm, wiem że nie byłem z niego zbyt zadowolony, wiem że to co przekazywano w tym ogłoszeniu było zupełnie inne niż stan realny. Jechałem z przeświadczeniem że, ok, będę bardziej, ja wiem, sam nie wiem, osobą do towarzystwa, pomocy, rozmowy chwilę, coś takiego, ale… trzeba było robić też inne rzeczy. Przenosić pacjenta czasem, bo oczywiście osoba, która miała mieć, miała być tylko bez jednej nogi, nie miała obydwu nóg, osoba, która miała w jakiś tam sensowny sposób się porozumiewać, nie bardzo się porozumiewała w ogóle, w zasadzie to rozmawiałem bardziej z rodziną niemiecką niż z tym…

Podopiecznym?

Tak, podopiecznym, tak.

A proszę mi zdradzić jeszcze tylko, czy jechał Pan na własną rękę, czy była to praca zapewniona przez agencję, przez pośrednictwo pracy.

Na własną rękę. Wtedy pośrednictwo pracy nie było zbyt, jakby to powiedzieć, nie było zbyt dobrze kojarzone. Pamiętam dużo innych agencji, bardziej technicznych, które wysyłały swoich pracowników, i zawsze wiązało się to z tym, że taka agencja pobierała duże pieniądze, nie dając niczego w zamian, a ludzie pracowali za jakieś… grosze. Więc nie, nie chciałem agencji nawet, i nie, nie było to z agencji.

Ale w końcu zdecydował się Pan na wyjazd z agencją? Czy mogę wiedzieć co Pana skłoniło do zmiany tej decyzji?

W zasadzie tak. To nie jest jakaś tajemnica. Parę rzeczy. Po pierwsze, ok, czasem kasy było nieco mniej… pieniędzy znaczy się, ale, ale, ale… wypłata była zawsze, bo kiedy jeździ Pani na czarno, no, zależy na kogo się trafi. Raz pani ma wynagrodzenie, czasem nawet trochę więcej, bo komuś się Pani spodoba, czasem wcale – bo komuś się Pani nie spodoba, a w momencie kiedy jest Pani na miejscu to… ciężko tak na dobrą sprawę dociekać swojego… czegokolwiek, skoro jest Pani i tak na czarno, i skoro nie ma Pani praktycznie żadnych praw, bo w zasadzie nie ma tam Pani. To był główny czynnik, nie jedyny, ponieważ, tak w zasadzie, lubię kiedy jest wszystko załatwione, tak wprost, jest to wygodne, kiedy przekazują mi jakieś zlecenie, kiedy przekazują mi rzeczy, które mam tylko akceptować, nie akceptować, inne szmegle megle i mogę sobie wybierać i nie przejmuję się niczym innym. Podstawią mi busa jeśli trzeba, dość niedaleko, dowiozą. Wszystko załatwione. Pieniądze zawsze były do tej pory, a gdyby nie było, to zawsze mam tym razem umowę i mogę… mogę się wykłócać.

<Śmiech> To prawda. A z iloma agencjami Pan współpracował?

Wie Pani co… To zawsze ciężko powiedzieć, bo… Jedne agencje zmieniają nazwę po jakimś czasie i stają się innymi agencjami, jedne łączą się w drugie agencje, nazwy są też dość podobne, ale… z pięcioma? Nie chciałbym wprowadzać w błąd, ale chyba pięcioma, tak.

I jeżeli to nie jest zbyt niedyskretne pytanie, co skłaniało Pana za każdym razem do zmiany agencji?

No wie pani. No. Jak powiedziałem na początku, głównie zależało mi na pieniądzach, więc… Agencja która płaciła więcej, dawała ciekawsze zlecenie, no, łatwiejsze, nie ukrywajmy, przeważnie wybierałem ją. Umowy były krótkie, umowy były przeważnie na jakiś tam okres czasu. Nic nie stało na przeszkodzie, żeby wyjechać w tym przypadku z kimś innym. Nie była to żadna wielka tajemnica.

Czyli po prostu bardziej ciekawość? Czy bardziej w zależności od zlecenia?

Hm. W zależności od zlecenia. Nie powiedziałbym, że była to ciekawość, nie byłem jakoś za wybitnie ciekaw, byłem co najwyżej ciekaw kto da więcej i kto da mi coś łatwiejszego. Wiadomo że kiedy ma Pani możliwość wyboru, to wybiera Pani rzeczy, gdzie nie napracuje się Pani zbytnio, nie ma co chyba tego ukrywać. I to głównie decydowało o tym co wybrałem.

No właśnie. I ostatecznie pracuje Pan teraz z firmą Perfekton.

Tak, to prawda.

Jak do tego doszło? Dlaczego jedna agencja?

Hm. Też dobre pytanie. Po kilku poszczególnych agencjach po drodze, współpracowałem jednocześnie z, no, inaczej, miałem wiele doświadczeń różnymi agencjami, wiele po jakimś czasie również nieprzyjemnych wydarzeń. Nie myślałem, że praca z agencją… że mimo faktu, że wyjeżdżam z agencją, muszę też po jakimś czasie uważać na pewne rzeczy. Ok, wynagrodzenie przeważnie było, nie jest to mimo wszystko wyjazd na czarno, ale jego kwota nie zawsze się zgadzała. Jako osobie, której mimo wszystko zależało na pieniądzach na koniec miesiąca, nie ukrywam, że był to dla mnie bardzo ważny czynnik, żeby mimo wszystko te pieniądze, które mi obiecano się zgadzały.

Czy coś jeszcze by Pan dodał?

Tak, wracając do pytania dlaczego jedna agencja i dlaczego Perfekton? Wynagrodzenie dostałem zawsze na czas, a to chyba widać – jest dla mnie podstawą. No, do tej pory wszystko na co się zgadzałem okazało się tym być faktycznie. Nie było żadnych przekłamań w zleceniach, nawet jeśli były one ciężkie to wiedziałem że będą one ciężkie i nie było nic gorszego na miejscu, a jednocześnie jeśli decydowałem się na coś lżejszego to było to faktycznie lekkie. Tak, czy mogę powiedzieć… W wielu agencjach wszyscy są mili, ale nie zawsze we wszystkich agencjach są mili i coś za tym idzie, jeśli mogę w ten sposób powiedzieć. Nie chce tutaj wymawiać żadnych nazw, ale są agencje, które też interesują się każdym do momentu wyjazdu, też oczywiście wszyscy są bardzo mili, ale po pewnym czasie, hm, dzieją się różne inne rzeczy, i to że ktoś jest miły na początku, nie idzie nic za tym dalej. A tutaj, ok, mili, jasne, ale też idą za tym inne konkrety.

W porządku. Bardzo Panu dziękuję za rozmowę.

Dziękuję również.

Dodaj komentarz

[callme]